Lingua   

Mistrz Hieronimus van Aeken z Hertogenbosch zwany Boschem

Jacek Kaczmarski


Lingua: Polacco


Ti può interessare anche...

Krzyk
(Jacek Kaczmarski)
Syn marnotrawny
(Jacek Kaczmarski)
Kilka zdań o Hitlerjugend
(Pidżama Porno)


[1977}habakuk
Testo e musica: Jacek Kaczmarski
Dall'album "Carmagnole 1981"
Testo dal sito http://www.kaczmarski.art.pl/index.php

Carmagnole 1981


Bosch - The Garden of Earthly Delights
A ja dosiadam świni! I diabłów sto mnie goni!
Wy, sobą zajęci, odwróćcie się byście widzieli!
Tu chlusta piwo w gębę moją z dzbana w małpiej dłoni,
Na pierś owłosioną leci z brody i pełnej gardzieli!
Tu ruda ladacznica ropuchę ma na sromie
Po sznurkach rozporka gramoli się ręka lubieżna;
Pod garnkiem mego brzucha rozpala dziki płomień,
Więc śmieję się głośno i z trzosu odliczam należność!

A tam gdzieś - mój brat
Na harfie jak Chrystus rozpięty
Dobrze mu tak!
Niech wie, że niełatwo być świętym!

A ja dosiadam świni! I trzymam się szczeciny!
To co, że pod belką zawisły różowe strąki ciał?
Czy może mam być mędrcem by puszczać z ust mydliny
I mówić o woniach Arabii, gdy wokół cuchnie kał?
Podkułem świnię złotem i ślad wyciskam w gnoju!
Niech każdy oswoi swe diabły o żabiotrupich pyskach!
Szczęśliwi niechaj w swoich bańkach z tęczy śpią w spokoju
Nim w parę ich zmienią płonące wsie, młyny i zamczyska!

A tam gdzieś - mój brat
Na harfie jak Chrystus rozpięty
Dobrze mu tak!
Niech wie, że niełatwo być świętym!

A ja dosiadam świni! Przemierzam czarną rzekę,
Lecz woda od ognia gorąca nie gasi jurnych krzyków!
Więc starczy nam radości! Do końca niedaleko!
Łaskoczą do śmiechu włochate, niezaciągnięte stryki!
Rumianych waszych twarzy myśl żadna nie zaszczyca,
Świat oczom otwartym przesłania Nóż, Pieniądz, Pocałunek!
Więc patrzcie jak po niebie łun pełzną gąsienice,
Jak chmarą się lęgnie z nich nocny owadów gatunek!

A tam gdzieś - mój brat
Na harfie jak Chrystus rozpięty
Dobrze mu tak!
Niech wie, że niełatwo być świętym!

A ja dosiadam świni! Omijam wszystkie rafy!
Popatrzcie, jeżeli prócz siebie cokolwiek widzicie!
Korzystać, póki darmo rozdaję cyrografy!
Szafuję krwią z palca, bo na to mnie stać!
Jam Król Życia!

inviata da Krzysztof Wrona - 17/1/2014 - 01:38



Lingua: Italiano

Versione italiana letterale di Krzysiek Wrona
21.01.2014


Jacek Kaczmarski
MAESTRO HIERONYMUS VAN AKEN DA HERTOGENBOSCH DETTO BOSCH


E io monto una scrofa! E cento diavoli mi inseguono!
Voi, occupati di se stessi, giratevi per poter vedere!
Qui, la birra sprizza sul mio ceffo dalla brocca, da mano scimmiesca tenuta,
Scorre sul petto peloso dal mento e dal gargarozzo strapieno!
Qui, la sgualdrina dai capelli rossi ha un rospo sulla vulva,
Sui lacci dello sparato si arrampica goffamente la mano lasciva;
Sotto i calderone della mia panza attizza la vampa selvaggia,
Allora, sghignazzo rumorosamente e conto il dovuto dalla scarsella!

E di là, da qualche parte – mio fratello
Sull’arpa come Cristo disteso
E vabbene, se lo meritava!
Che sappia che non è mica facile essere un santo!

E io monto una scrofa! E mi aggrappo alla setola!
Ma chi se ne frega che i baccelli rosa dei corpi sono stati appesi sotto la trave?
Devo mica essere un savio per emettere della saponata dalla bocca,
E parlare di profumi d’Arabia, quando intorno puzzano le feci!
Ho ferrato la maiala d'oro e stampo le orme nel letame!
Che ognuno ammanisca i diavoli suoi dai grugni ranocchieschi da cadaveri!
Che i felici dormano nelle loro bolle d’arcobaleno tranquilli,
Prima che li trasformino in vapore le fiamme di borghi, castellacci e mulini!

E di là, da qualche parte – mio fratello
Sull’arpa come Cristo disteso
E vabbene, se lo meritava!
Che sappia che non è mica facile essere un santo!

E io monto una scrofa! Attraverso il fiume nero,
Ma l’acqua bollente dal fuoco non spegne gli urli focosi!
Allora, la gioia ci basterà! La fine è prossima!
Fanno a crepapelle il solletico i non tirati capestri pelosi!
Nessun pensiero onora le vostre facce vermiglie,
Il mondo è coperto agli occhi sgranati da Coltello, Denaro, Bacio!
Allora guardate come strisciano per il cielo i bruchi dei bagliori,
Come nasce in nuovolo la loro specie d’insetti notturni!

E di là, da qualche parte – mio fratello
Sull’arpa come Cristo disteso
E vabbeme, se lo meritava!
Che sappia che non è mica facile essere un santo!

E io monto una scrofa! Evito tutti scogli!
Guardate, se a parte voi stessi, vedete qualsiasi altra cosa!
Approfittate finché, elargisco i chirografi gratis!
Spendo e spando il sangue dal dito, perché me lo posso permettere!
Sono Io il Re della Vita!

inviata da Krzysztof Wrona - 21/1/2014 - 22:35


Pagina principale CCG

Segnalate eventuali errori nei testi o nei commenti a antiwarsongs@gmail.com




hosted by inventati.org